KRD: Pokolenie Y – (nie) dorośli do długów

08/08/2018

Mają po 25-35 lat i 6,51 mld zł długów. Młode pokolenie Polaków korzysta z życia, choć to często życie na kredyt lub na raty. Rekordzista, 31-latek, jest zadłużony na ponad 6 mln zł. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów niezapłacone zobowiązania w tej grupie wiekowej ma aż 630 tys. osób. Do oddania mają średnio 10,3 tys. zł.

Pokolenie Y, nazywane generacją klapków i iPodów, to osoby urodzone pomiędzy 1983 r. a 1993 r. Wychowywali się w okresie transformacji gospodarczej, dlatego obce są im ograniczenia. Nie wiedzą, co znaczy oszczędzać latami na samochód lub czekać 15 lat w kolejce na mieszkanie w spółdzielni. Naturalne jest dla nich, że jeśli czegoś potrzebują, lub po prostu chcą to mieć, kupują od razu. Nie zawsze jednak mają na to pieniądze, więc zaciągają kredyty gotówkowe, pożyczki lub korzystają z rat. W efekcie długi młodego pokolenia, notowane w bazie danych KRD, wynoszą już 6,51 mld zł.

Mają 25 lat i 25 tys. zł kredytów

Pierwsze zarobki osób z młodszej części tej grupy wiekowej  (25-30 lat) często nie przekraczają pensji minimalnej, czyli 1530 zł na rękę. M.in. z tej przyczyny młodzi ludzie usamodzielniają się później niż pokolenie ich rodziców. Według ostatnich dostępnych danych Eurostatu 44 proc. młodych Polaków i 17 proc. małżeństw w wieku 25–35 lat nie zakłada własnego gospodarstwa domowego. Nie mając zdolności kredytowej nie mogą pozwolić sobie na zakup własnego M, a wynajęcie mieszkania przy niskich zarobkach też bywa wyzwaniem. W takiej sytuacji łatwiej przychodzi im wydawanie pieniędzy na bieżące potrzeby i rzeczy, które niekoniecznie są niezbędne do życia, ale sprawiają, że żyje się łatwiej i przyjemniej. Nawet za cenę zadłużenia.

Generacja Y jest określana przez socjologów pokoleniem cyfrowym, co jej przedstawiciele traktują dosłownie. W młodszym przedziale wiekowym 25-30 lat dominują bowiem zakupy sprzętu elektronicznego, jak smartfony i tablety, obowiązkowo z najwyższej półki. Młodzi Polacy decydują się na zakupy ratalne lub zaciągają kredyty konsumpcyjne w bankach. Są to kwoty od 2,5 do nawet 5 tysięcy złotych. Potem dobierają kolejne tysiąc złotych, a następnie jeszcze 2 tysiące na kino domowe czy sprzęt audio. Zapominają jednak spłacać te zobowiązania lub w najlepszym razie pamiętają tylko o pierwszej racie kredytu. Kiedy dzwoni do nich negocjator z firmy windykacyjnej, są szczerze zdziwieni, że uzbierało się 25 tys. zł kredytów. Z doświadczenia wiemy, że krótko po wejściu na rynek najnowszego modelu smartfona trafią do nas pierwsze „ofiary mody” z niespłaconymi ratami w bankach, firmach pożyczkowych i sklepach. Co więcej, młodzi ludzie zazwyczaj nie mają świadomości, że kredytu ratalnego udziela nie sklep, lecz bank i to tam powstaje zobowiązanie – mówi Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

35-latkowie samodzielni na raty

Natomiast biorąc pod uwagę osoby w wieku 31-35 lat i długi, jakie trafiają do windykacji Kaczmarski Inkasso, widać, że w tym gronie pojawiają się poważniejsze zakupy, świadczące o usamodzielnianiu się. Są to meble, telewizory, laptopy, sprzęt AGD, skutery i motocykle. Ale Polacy zadłużają się także na przyjęcia komunijne dla dzieci, zagraniczne wczasy, rowery dla pociech, a nawet usługi stomatologiczne. Młodzi często przeceniają jednak swoje możliwości finansowe i nie są w stanie spłacać kredytów zaciągniętych na te rzeczy, bo mają jeszcze pożyczki na „drobne gadżety” typu smartfon czy tablet. A te gadżety też słono kosztują. Do tego muszą jeszcze mieć pieniądze na jedzenie, ubranie i codzienne wydatki. I tu zaczynają się schody.

– Spłata zobowiązań zaczyna ich przerastać. Problem ten szczególnie wyraźnie widać wśród 35-latków. Z pokolenia Y to oni są najbardziej zadłużeni. Mają do oddania 1,14 miliarda złotych. Ich średni dług wynosi prawie 16 tysięcy złotych. Pamiętajmy jednak, że część tych osób ma na koncie także kredyt na mieszkanie lub samochód, a więc są mocno obciążone. Najmniej zaległości mają natomiast stojący u progu dorosłości 25-latkowie. Ich zobowiązania notowane w naszej bazie danych wynoszą „tylko” 189 milionów złotych, a średnie zadłużenie to 4,6 tysiąca złotych – mówi Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów.

Wśród dłużników pomiędzy 25 a 35 rokiem życia 73 proc. stanową mężczyźni. Są winni wierzycielom 4,7 mld zł, co oznacza średnio 11,5 tys. zł na osobę. Kobiety (27 proc. dłużników) zalegają ze spłatą 1,7 mld zł. Ich zobowiązania wynoszą średnio 8 tys. zł.

Województwo śląskie najbardziej rozrzutne, świętokrzyskie zalega najmniej

Rekordzistą w bazie danych KRD jest 31-letni mężczyzna, który ma 2 zobowiązania wobec jednego z sądów okręgowych o łącznej wartości ponad 6 mln zł. Sąd, wpisując go do KRD, nie podał miejsca jego zamieszkania, nie wiadomo więc, skąd pochodzi. Kolejny na podium jest 34-latek z powiatu białostockiego na Podlasiu. Jego dług wynosi 3,9 mln zł, w tym alimenty i zobowiązania wobec dostawcy energii, SKOK-u, telewizji, funduszy sekurytyzacyjnych i firmy windykacyjnej. Pierwszą trójkę zamyka kobieta, 31-letnia mieszkanka powiatu otwockiego na Mazowszu. W jej przypadku na spłatę blisko 2,4 mln zł czeka bank i fundusz sekurytyzacyjny.

W statystykach KRD przoduje województwo śląskie. Mieszkańcy tego regionu w wieku 25-35 lat są zadłużeni na 945 mln zł. Tuż za nimi lokują się mieszkańcy województwa mazowieckiego z kwotą ponad 805 mln zł, a za nimi Dolnoślązacy z sumą 666 mln zł.

Najmniej zadłużeni są natomiast mieszkańcy województwa świętokrzyskiego, którzy mają do oddania 130 mln zł.

Polacy w wieku 25-35 lat mają najwięcej zobowiązań, tj. 2,68 mld zł (ok. 41 proc. wszystkich długów), wobec firm windykacyjnych oraz funduszy sekurytyzacyjnych, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli. Kolejne 1,97 mld zł (30 proc.) to niespłacone zobowiązania wobec banków, firm pożyczkowych i ubezpieczycieli, a 1,17 mld zł (ok. 18 proc.) to alimenty. Poza tym młodzi Polacy zalegają z czynszami, opłatami za prąd, wodę i gaz na kwotę 267 mln zł (ok. 4,1 proc.) oraz rachunkami za telefon, Internet i telewizję na sumę 234 mln zł (ok. 3,6 proc.).

Luz w wydawaniu pieniędzy przekłada się także na niefrasobliwe podejście do windykacji.

– Kiedy dzwonimy do dłużników w wieku 25-35 lat i wyjaśniamy, że zaległości trzeba spłacać, mówią wprost, że nie mają do tego głowy. Często są zaskoczeni, że kredyty i raty nie kończą się na dwóch pierwszych wpłatach, tylko trzeba je regulować przez kolejne miesiące, a nawet lata. Nie powstrzymuje ich to jednak przed kolejnymi zakupami na kredyt. Wtedy przy podpisaniu umowy podają numer kontaktowy do rodziców – podsumowuje Jakub Kostecki.