Informacja gospodarcza dziś a 5 lat temu

06/08/2018

Czy można powiedzieć, że rynek informacji gospodarczej w Polsce mocno wyewoluował w przeciągu minionych 5 lat? Jak szacuje się jego wartość? Co już uległo poprawie w publicznych rejestrach, a co jest jeszcze do scyfryzowania i udostępnienia w jawny, nielimitowany sposób? Jak Polska wypada w tym obszarze w porównaniu z zagranicą? I w końcu – zgodnie z zasadą popyt kreuje podaż – czy polscy przedsiębiorcy chętniej sięgają po informacje o swoich kontrahentach? Takie pytania postawiła, działająca w obszarze RegTech, firma technologiczna Transparent Data, która w ramach swojej kampanii #TransparentFive na 5-lecie firmy zaprosiła do udzielenia wypowiedzi prezesa Kaczmarski Group i redakcję portalu Rynek Informacji.

Wywiad oryginalnie został opublikowany na blogu Transparent Data

 

Martin Kaczmarski

Prezes Zarządu Kaczmarski Group oraz członek Rady Nadzorczej Krajowego Rejestru Długów. Pomysłodawca ChronPESEL.pl – platformy zapewniającej konsumentom ochronę w przypadku wyłudzenia ich danych osobowych oraz NFG – spółki specjalizującej się w świadczeniu usług dla przedsiębiorstw z sektora MSP m.in. w zakresie faktoringu.

 

Podobnie jak w całej Europie, również w Polsce rośnie wartość rynku informacji gospodarczej

Brakuje najnowszych precyzyjnych danych o wartości rynku informacji gospodarczej  z bieżącego roku, niemniej ostatnie, przeprowadzone przez Stowarzyszenie Profesjonalistów Informacji badanie z 2017 roku, wskazuje, że przychody firm działających na tym rynku w 2012 roku wynosiły 321 mln złotych, a w 2015 roku 440 mln złotych. Daje to ponad 37-procentowy wzrost w badanym okresie. Przy czym są to dane zebrane zarówno z BIG-ów, jak i wywiadowni gospodarczych.

W Krajowym Rejestrze Długów z roku na rok obserwujemy przyrost liczby pobranych raportów przez firmy, które korzystają z naszych usług. W 2013 roku było ich 17,5 miliona, rok później prawie 21 milionów, a w 2017 roku blisko 34 miliony. Po I półroczu 2018 roku można sądzić, że w tym roku przedsiębiorcy pobiorą od nas ok. 37-38 milionów raportów o przedsiębiorcach i konsumentach.

Jeżeli chodzi o korzystanie z informacji gospodarczej mentalność polskich przedsiębiorców zmienia się pozytywnie z każdym rokiem, ale niestety ta rosnąca świadomość nie rozkłada się równo w całej gospodarce

Mamy wyraźną różnicę postaw między dużymi przedsiębiorstwami a sektorem MŚP. O ile u tych pierwszych informacja gospodarcza jest standardowym już elementem oceny ryzyka, o tyle w przypadku tych drugich mamy ciągle do czynienia z ryzykiem na własne życzenie.

Niedawne badania Kaczmarski Inkasso wskazują, że prawie 50 procent firm z sektora MŚP nie sprawdza swoich kontrahentów, ryzykując, że nigdy nie otrzyma zapłaty za swoje produkty lub usługi. Ciągle jeszcze wielu małych przedsiębiorców uważa, że to nie wypada sprawdzać kontrahenta, bo ten może się poczuć urażony, przecież powinniśmy sobie ufać. A jednocześnie mają kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej, bo klienci im nie płacą na czas albo w ogóle. I to jest olbrzymie zadanie do wykonania – zmiana mentalności tej grupy.

Brak zaufania w biznesie szacuje się na 281 miliardów złotych

W Polsce w rejestrach dominuje wciąż informacja negatywna, koncentrująca się na tym, że ktoś nie zapłacił i na nią jest głównie zapotrzebowanie. Natomiast Zachód Europy już dawno odkrył wartość i wagę posiadania pozytywnych informacji gospodarczych, czyli takich, które dotyczą terminowego wywiązywania się z płatności przez kontrahenta. Według Stowarzyszenia Dostawców Informacji o Kredycie Konsumenckim (ACCIS), w krajach zachodnioeuropejskich struktura informacji pozytywnych do negatywnych wynosi 80 do 20. W Polsce te pierwsze są zdecydowanie niedoceniane.

Już dawno uważamy, że powinno się to zmienić, bo informacja pozytywna buduje wizerunek rzetelnego płatnika, informuje rynek o wiarygodności płatniczej firmy, co w konsekwencji ma szansę przełożyć się na korzystniejsze warunki współpracy. W 2015 roku Krajowy Rejestr Długów wspólnie z Rzetelną Firmą przeprowadzili unikatowe w Polsce badanie poziomu zaufania w biznesie oraz jego wpływu na gospodarkę. Okazało się, że jesteśmy narodem wyjątkowo nieufnym. Myślimy głównie o tym, jak się zabezpieczyć, żeby kontrahent nas nie oszukał, co powoduje że nie potrafimy współpracować. Straty z tego powodu oszacowano wówczas na 281 miliardów złotych. To w dobitny sposób pokazuje, jak dla rozwoju naszej gospodarki istotna jest szeroko rozumiana informacja gospodarcza

Kluczowe zmiany na rynku informacji gospodarczej z ostatnich 5 lat

Pięć lat temu BIG-i w Polsce nie miały tak szerokich możliwości pozyskiwania informacji gospodarczych z wielu źródeł jak obecnie. Z kolei wierzyciele dłużej musieli czekać na możliwość wpisania dłużnika do rejestru, co jednocześnie zmniejszało szanse na odzyskanie należności. BIG-i nie mogły też przechowywać danych archiwalnych i tworzyć scoringów. Na szczęście zmieniła to zeszłoroczna nowelizacja Ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych z 13 listopada 2017 roku.

Kluczową zmianą była też możliwość zaciągania danych o zobowiązaniach publicznoprawnych, czyli niezapłaconych podatkach, które dotychczas były niedostępne dla firm, a bardzo ważne w ocenie ryzyka kontraktu.

Nasi eksperci, którzy brali udział w konsultacjach projektu zmian, podkreślali wielokrotnie, że byłaby to realizacja wieloletnich postulatów przedsiębiorców. A skala tego typu długów jest duża. Firmy zalegają wobec Skarbu Państwa i gmin kwoty rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych. Szkoda, że z tego katalogu źródeł na etapie prac nad ustawą wykluczono ZUS. Zaległości przedsiębiorców z tytułu składek na ubezpieczenie społeczne również jest olbrzymie i tak samo ważne w ocenie wiarygodności kontrahenta.

Ważną zmianą, ale jeszcze nie w pełni zauważoną przez rynek, jest możliwość tworzenia ocen wiarygodności płatniczej, które ułatwią przedsiębiorcom podejmowanie decyzji o nawiązaniu współpracy z kontrahentem. Duża liczba danych jest często trudna do analizy dla kogoś, kto się tym nie zajmuje na co dzień, więc konieczne są takie rekomendacje.

Listopadowa nowelizacja wprowadziła też inne, pożądane przez rynek zmiany. Szybciej można dopisać dłużnika, bo nie po 60, ale już po 30 dniach od terminu płatności, a dłużników będących przedsiębiorcami można wzywać do zapłaty e-mailem, zamiast listem poleconym. Firmy mają też dwukrotnie dłuższy czas na sprawdzanie konsumentów. Wcześniej było to 30 dni od wyrażenia zgody przez osobę prywatną, teraz jest to 60 dni.

Informacja gospodarcza w Polsce różni się od tej dostępnej za granicą

Informacja gospodarcza tak zdefiniowana jak w Polsce, w zasadzie nie występuje w Europie Zachodniej, gdzie mamy do czynienia raczej z rejestrami kredytowymi. Zakres danych dostarczanych przez polskie BIG-i jest zdecydowanie szerszy.

 

Patrycja Hrabiec-Hojda

Broker informacji, założycielka Infobrokerska.pl i redaktor naczelny Rynku Informacji. Specjalizuje się w informacji medycznej oraz analizach marketingowych. Współautorka standardów zawodów: broker informacji oraz specjalista zarządzania informacją.

 

W całej Europie notuje się wzrost liczby firm, które zajmują się przetwarzaniem informacji gospodarczych i otwartych danych

Także w Polsce wyraźnie widać zainteresowanie firm przetwarzaniem informacji biznesowych oraz wykorzystaniem danych otwartych. Ciągle powstają nowe firmy zajmujące się tym obszarem. Powstają nowe biura informacji gospodarczej. Ale co istotne, rośnie świadomość przedsiębiorców, że warto korzystać z informacji przed podjęciem decyzji biznesowej. Sprzyjają temu między innymi licznie odbywające się Hackathony z różnych obszarów informacji oraz rosnący rynek startupów.

Polska czasem za, a czasem przed Europą

Informacja gospodarcza powoli zyskuje na znaczeniu również wśród MŚP, jednak do poziomu zagranicznego sporo nam brakuje. Nie zmienia to jednak faktu, że istnieją również obszary, w których to Polska okazuje się liderem np. dostępność rejestrów online w języku angielskim.

Brakuje u nas kultury informacji gospodarczej w rozumieniu pozytywnej opinii o firmie. W skandynawskich biurach informacji gospodarczej często wpisuje się firmy, które regularnie płacą faktury, aby je nagrodzić. Mówimy wtedy o pozytywnej informacji gospodarczej. U nas ten rynek zdominowany jest przez wątpliwej jakości certyfikaty. Nie mamy narzędzi, które by w wiarygodny i obiektywny sposób potwierdzały rzetelność firm.

W Polsce nadal brakuje również informacji finansowych o firmach. Powoli ten stan rzeczy się zmienia. W tym roku spółki zaczynają składać sprawozdania finansowe w wersji cyfrowej, co finalnie zapełni rejestr. Brakuje natomiast informacji historycznych o firmach. W komercyjnych rejestrach możemy śledzić np. zmiany w KRS, ale oficjalna strona nie daje takiej możliwości. Nadal mamy luki na rynku informacji gospodarczej np. w stosunku do sektora rolniczego, czy działalności rejestrowanych przy wsparciu inkubatorów przedsiębiorczości. Brakuje również scentralizowanej informacji o dotacjach na rozwój biznesu, jakie firmy pozyskały. Myślę, że takich obszarów “braku”, jest jeszcze sporo do zdiagnozowania.

Najważniejsze zmiany w prawie dla rynku informacji w ciągu ostatnich 5 lat to dyrektywa PSI i obowiązek informacyjny

Dyrektywa PSI bardzo dużo dobrego zrobiła na rynku. Dała możliwość tworzenia nowych narzędzi i projektów wykorzystujących dane publiczne. Moim zdaniem ważne zmiany prawne to również te, które wprowadziły obowiązki informacyjne dla firm np. sprawozdania finansowe w wersji elektronicznej oraz te zmiany, które obligują urzędy do udostępniania informacji.

 

Justyna Trzeciakowska

Infobroker, trener OSINT, współwłaścicielka infobrokerska.pl, redaktor prowadzący Rynku Informacji. Specjalizuje się w analizach rynku i konkurencji. Pasjonatka pozyskiwania danych statystycznych i ukrytego internetu.

 

Wciągu minionych 5 lat nie wydarzyła się żadna totalna rewolucja, ale wiele zmieniło się na korzyść

Z pewnością nie można mówić o rewolucji skokowej rynku informacji gospodarczej, ale zaszły zmiany, które wpływały na funkcjonowanie branży i dały jej nowy potencjał do rozwoju.

Przykład to Ustawa z dnia 15 marca 2016 r. o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego, która otworzyła drzwi do przetwarzania zasobów rejestrów państwowych.

Od 2015 roku mamy także w Polsce prawo, które obliguje sądy do przekazywania Biurom Informacji Gospodarczej informacji o zadłużeniu podmiotów względem Skarbu Państwa z tytułu grzywien i kosztów sądowych. W tym kontekście polecam serdecznie lekturę raportu Rynek Informacji Gospodarczej w Polsce, którego autorzy Andrzej Staniszewski i Marek Twardowski ze Stowarzyszenia Profesjonalistów Informacji, szeroko omawiają sytuację na tym rynku. Raport można bezpłatnie pobrać ze strony SPI, a jesienią pojawi się jego tegoroczna edycja.

Wygląda na to, że czas zmian powoli nadciąga: udostępnienie dokumentacji spółek on-line czy choćby porządkowanie REGONu. To pociągnie za sobą niewątpliwie zmiany na rynku informacji gospodarczej.

Rośnie świadomość, że warto korzystać z informacji przed podjęciem decyzji biznesowej, ale nadal brakuje w Polsce w pełni wiarygodnego badania na reprezentatywnej grupie, które pozwoliłoby nam ocenić, czy przedsiębiorcy wiedzą jak z niej korzystać i czy są skłonni za nią płacić

Na co dzień odnoszę wrażenie, że jest jeszcze sporo do zrobienia i nadrobienia w zakresie edukowania o informacji gospodarczej i jej wykorzystaniu w biznesie. Wciąż zdarza mi się odebrać telefon od świeżo upieczonego przedsiębiorcy, który pyta, kiedy zostanie mu przydzielony nr REGON. Z drugiej strony, jako agencja infobrokerska, otrzymujemy zapytania od osób, które dopiero myślą o otwarciu firmy i chcą lepiej zrozumieć rynek, w który celują.

Jeśli idzie o preferencje w zakresie wyboru bezpłatnych lub komercyjnych rozwiązań ułatwiających pozyskiwanie informacji, decyzja zależy oczywiście od budżetu, ale także od indywidualnych potrzeb firmy, specyfiki jej działania, portfela klientów itd. Inne potrzeby w zakresie weryfikacji kontrahentów ma software house dostarczający oprogramowanie dla firm, a inne dystrybutor kosmetyków dla salonów fryzjerskich, choć obie firmy działają w b2b.

Osobiście, staram się unikać generalizowania, że na zachodzie wszyscy chętnie płacą za dostęp do informacji, a w Polsce nie. Tym bardziej, że w poszczególnych krajach poziom dostępu do danych i dokumentów spółek jest różny. W wielu obszarach możemy – i chyba zaczynamy – gonić choćby naszych południowych sąsiadów.