KRD: 84 miliardy odzyskane w 16 lat

05/08/2019

Nowoczesna informacja gospodarcza ma już 16 lat! To właśnie 4 sierpnia 2003 roku powstało w Polsce pierwsze biuro informacji gospodarczej – czyli Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej. Wcześniej w naszym kraju nie było instytucji, która chroniłaby interesy wierzycieli oraz dostarczała wiedzy na temat sytuacji finansowej przedsiębiorstw i osób prywatnych. Od momentu powstania KRD przedsiębiorcy i konsumenci pobrali z rejestru 216 milionów takich raportów.

Informacją gospodarczą są dane dotyczące poszczególnych firm, instytucji, osób prywatnych (w tym m.in. adres, imię i nazwisko, PESEL, NIP, REGON etc.) oraz ich zobowiązań finansowych. Pozyskiwanie, przechowywanie i udostępnianie tych danych to zadanie biura informacji gospodarczej.

Jeszcze do niedawna pierwszym krokiem wierzyciela, który chciał odzyskać pieniądze od dłużnika, było wejście na drogę sądową lub oddanie sprawy do windykacji. 16 lat temu pojawiło się nowe rozwiązanie, w ramach którego wierzyciel mógł skutecznie zmotywować niesolidnych płatników, by zaczęli regulować należności, zanim sprawa trafi do windykacji. Tak powstał największy bat na dłużników, czyli Krajowy Rejestr Długów. Dzięki niemu dłużnicy zwrócili właścicielom już 84,4 mld zł.

Początkowo funkcja windykacyjna była podstawowym zadaniem KRD, ale wszystko zmienił kryzys na światowych rynkach finansowych z lat 2007-2008.

We wrześniu 2007 roku, po pierwszych zawirowaniach na rynkach, gwałtownie wzrosła liczba pobranych raportów z KRD. Od tamtej pory znacznie więcej przedsiębiorców zaczęło przywiązywać wagę do weryfikacji, a także monitorowania w dłuższym czasie wiarygodności płatniczej kontrahentów, a rejestr stał się najważniejszym źródłem informacji dla firm – opowiada Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Informacja negatywna, czyli wysoka cena zadłużenia

Wpis do rejestru jest cenną informacją dla innych uczestników rynku, że dana osoba lub firma ma problem z terminowym regulowaniem zobowiązań. Z możliwości sprawdzania i monitorowania dłużników korzysta już kilkaset tysięcy podmiotów.

Banki, SKOK-i, firmy pożyczkowe, operatorzy telewizyjni, internetowi i komórkowi w największym stopniu sprawdzają każdego potencjalnego klienta przed zawarciem z nim umowy. Jeśli figuruje on w KRD jako dłużnik, odstępują od umowy lub oferują mu dużo gorsze warunki. To jest cena bycia zadłużonym. Cieszy fakt, że w ostatnim czasie wzrosła liczba pobieranych raportów przez sektor MŚP, który jest najbardziej narażony na zatory płatnicze spowodowane przez współpracę z nierzetelnymi kontrahentami – tłumaczy Adam Łącki.

W biznesie posiadanie wiarygodnych informacji o kontrahencie jest podstawą podejmowania jakiejkolwiek decyzji finansowej i ma ogromne znaczenie w ocenie ryzyka kontraktu.

Jeśli jesteśmy zainteresowani współpracą z danym przedsiębiorstwem, to wiedza o jego zaległościach finansowych może nas zabezpieczyć przed utratą pieniędzy. Bo jeśli firma ma długi, istnieje spore prawdopodobieństwo, że i nam nie będzie chciała zapłacić. W ciągu szesnastu lat pobrano z KRD już 216 milionów takich raportów o kondycji finansowej firm i konsumentów. Nie ma wątpliwości, że rola raportów będzie rosnąć, ponieważ już ponad 80 procent firm w Polsce ma problemy z wyegzekwowaniem należności od klientów – zauważa Jakub Kostecki, wiceprezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG SA.

2,7 mln dłużników

Dziś w KRD widnieje 2,7 mln dłużników, którzy mają na koncie łącznie 54,7 mld zł zaległych zobowiązań finansowych. W ciągu pięciu ostatnich lat zadłużenie to wzrosło o 182,5%.

Trzeba pamiętać, że skala zadłużenia rośnie z każdym dniem i z każdym dniem do rejestru trafiają nowi dłużnicy z nowymi zaległościami. Jeszcze pięć lat temu zadłużenie Polaków było trzy razy mniejsze, a średnie zadłużenie dłużnika było niższe o 11 tysięcy złotych. Ekonomicznie rzecz ujmując: choć wiodło nam się gorzej, to mieliśmy mniejsze długi. Wraz ze wzrostem stopy życiowej, zwiększyły się też nasze potrzeby i, niestety, zaległości. Wytłumaczenie jest dość proste: rosną dochody, więc rośnie też konsumpcja. Wraz ze wzrostem naszych pensji, rośnie też nasz apetyt na dobra materialne i wygodny styl życia. Zaczynamy więcej kupować i pożyczać, bo myślimy, że nas będzie na to stać. Niestety, dość często jest to myślenie życzeniowe, niepoparte żadnym wyliczeniem – dodaje Adam Łącki.

Jedno się nie zmienia: wśród konsumentów od lat przeważają mężczyźni, którzy stanowią 63% dłużników, największa grupa niesolidnych płatników to 30-40-latkowie i mieszkańcy najmniejszych miejscowości (do 5 tysięcy osób).

Mapa wszystkich długów

Od lat nie zmienia się również geografia zadłużenia. Największe zobowiązania na mapie Polski ma niezmiennie województwo mazowieckie: 8,1 mld zł. Tuż za nim jest śląskie z długiem ponad 7,7 mld zł, a na trzecim miejscu dolnośląskie: 5,1 mld zł. Najmniej zadłużone są: województwo podlaskie z długiem nieco ponad 1 mld zł, opolskie: 1,1 mld zł i świętokrzyskie: 1,2 mld zł.